Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kot. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kot. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 24 marca 2014

Pożegnanie z E., czyli moja życiowa porażka

To, co zaraz napiszę nie przychodzi mi łatwo: postanowiliśmy oddać naszego kota.

Niezależnie od tego, co sądzą niektórzy, E. był członkiem naszej rodziny. Decyzja o rozstaniu z nim była jedną z najtrudniejszych w moim życiu. I nie wstydzę się tego napisać: jej podjęcie jest moją życiową porażką.

wtorek, 27 sierpnia 2013

O nas, czyli kto jest kim (sierpień 2013 - aktualizacja)



A. - kulturoznawczyni. Przez rok intensywnie udzielała się jako House Manager/Baby Assistant w firmie Family. Wróciła do pracy zawodowej i spełnia się jako specjalista (który zna się na wszystkim, ale na niczym dokładnie) w Domu Kultury. Humanistka. Optymistka. Idealistka, ufa ludziom. Rozdarta pomiędzy Desperate, a The Perfect Housewife. Wierzy w zdrowy rozsądek i dystans. Stosuje samokrytycyzm, ale jest przewrażliwiona na swoim punkcie.



M. - lekarz w trakcie specjalizacji. Pracuje w szpitalu, poradni, sporo dyżuruje. W domu bywa - czasami. Pan na włościach, domowy perfekcjonista. Umysł ścisły. Pesymista. Uważa, że ludzie kłamią, szczególnie pacjenci. Skupiony na zapewnieniu rodzinie wysokiego standardu życia. Z wyglądu niedostępny, zyskuje przy bliższym poznaniu. Lubi swoją pracę, szanuje swoją żonę i jest zakochany w swojej córeczce.



H. - najnowszy nabytek w rodzinie. Zwana Lwicą z Ligoty. Głośna. Cudna. Ciekawska. Codziennie uczy się czegoś nowego, zadziwiając i zachwycając rodziców. Rozwija się w swoim tempie. Uwielbia przeglądać książki, uzależniona od przytulania, dzieli stworzenia na "dzidzi" (ludzie) i "koko" (zwierzęta). Znana z wybuchów śmiechu w najmniej spodziewanych momentach. Na razie dokładnie nie wiadomo, co z niej wyrośnie. 



E. - kot rasy Russian Blue. Zdetronizowany pupil. Z królewską godnością znosi odstawienie na boczny tor. Towarzyszy swoim podwładnym (czyli A.M.H.) przy każdej, nawet najintymniejszej czynności. Raczej opanowany, ale od czasu do czasu dostaje kotolca (koci odpowiednik - pardon - pierdolca). Gdy nie goni za szeleszczącym papierkiem, zwykle zajmuje się tym, czym wszystkie koty w wolnym czasie, czyli obmyśla plan pozwalający na zawładnięcie światem. Pochodzi z hodowli Grey Sky*PL www.greysky.pl


Poprzednia wersja "kto jest kim" TU.

czwartek, 21 marca 2013

Ciąża a kot, czyli marcowe tematy

"W marcu jak w garncu" i za oknem albo śnieżna zadymka, albo rzęsisty deszcz, ale od dziś oficjalnie kalendarzowa wiosna! Musi zrobić się cieplej. Już za chwilę spod zimowych ubrań wyłonią się ciążowe brzuszki, a koty rozpoczną swoje amory. 

W moim domu zawsze było pełno zwierząt, w końcu mieszkałam "na wiosce" (psykotychomikiświnkimorskiepapużkirybkiłonieisłasicebaranypchłykrólikikuryuff). Natomiast M. to raczej blokers, którego przygoda z domowymi pupilami zaczęła i skończyła się na chomiku. Nie muszę chyba dodawać, że skończyła się tragicznie - oczywiście dla chomika.

Kiedy więc po 12 latach namawiania M. w naszym domu wreszcie pojawił się kot, wiele osób pytało ze zdziwieniem, czy w przyszłości chcę mieć dziecko, tak jakby jedno wykluczało drugie. Cóż, niektórzy myślą, że koty to samo złooo ... 


"Ludzi można z grubsza podzielić na dwie kategorie: 
miłośników kotów i osoby poszkodowane przez los."
                                                                        Oscar Wilde



Kiedy zaszłam w ciążę, szukałam wiarygodnego źródła informacji o postępowaniu z kotem. I znalazłam odcinek "Zwierzowca", w którym dr weterynarii Dorota Sumińska w prosty i rozsądny sposób tłumaczy: "Panuje powszechna opinia, że kobiety spodziewające się dziecka nie powinny kontaktować się z kotami z powodu ryzyka zachorowania na toksoplazmozę. Tymczasem zarażenie się toksoplazmozą od kota graniczy z cudem".  

Klikając w link zobaczycie cały odcinek, z którego
dowiecie się wszystkiego o tej pierwotniaczej chorobie, 
a także o sposobach unikania zarażenia:

Bogatsza w tę wiedzę w trakcie ciąży:
- unikałam jedzenia i dotykania surowego lub niedogotowanego mięsa (mięso do obróbki przygotowywał M.)
- jak zwykle przed konsumpcją myłam owoce i warzywa
- nie piłam nieprzegotowanej (surowej, z niewiadomego źródła) wody
- dokładnie myłam przybory kuchenne 
- często myłam ręce (o tym, jakie to ważne pisałam już tu)
- nie grzebałam w ogródku bez rękawiczek (uwaga też na piaskownice, w których koty czasem załatwiają swoje potrzeby!)
- na wszelki wypadek nie czyściłam kuwety z kocich odchodów (biedny M., wszystko spadło na niego)
- E. nie dostawał surowego mięsa do jedzenia (dostaje saszetki i suchą karmę, więc nie było problemu)
- już na pierwszej wizycie poinformowałam swojego ginekologa, że mam kota - lekarz zlecił więc badanie w kierunku toksoplazmozy (toxoplazma IgG ilościowo - pozwala stwierdzić, czy chorowało się w przeszłości i toxoplazma IgM ilościowo - daje odpowiedź, czy nie choruje się aktualnie). Wyniki pokazały, iż nigdy nie chorowałam i nie choruję, nie mam więc przeciwciał. Ponieważ oba wyniki były ujemne, jeszcze dwukrotnie,  w II  i III trymestrze,  powtórzyłam "połowę" badania (IgM).

Przy okazji - powyższe zalecenia warto także stosować, gdy karmi się piersią.

Więcej i bardziej fachowo o toksoplazmozie znajdziecie tutaj

Wbrew obiegowej opinii
możesz być twardzielem i jednocześnie uważać,  że
kocięta są urocze!







sobota, 29 grudnia 2012

O nas, czyli kto jest kim




A. - kulturoznawczyni. Pracuje jako specjalista (który zna się na wszystkim, ale na niczym dokładnie) w Domu Kultury. Chwilowo House Manager/Baby Assistant w firmie Family. Humanistka. Optymistka. Idealistka, wierzy w ludzi. Rozdarta pomiędzy Desperate, a The Perfect Housewife. Wierzy w zdrowy rozsądek i dystans. Stosuje samokrytycyzm, ale jest przewrażliwiona na swoim punkcie.




M. - lekarz w trakcie specjalizacji. Pracuje w szpitalu, poradni,  sporo dyżuruje. W domu bywa - czasami. Pan na włościach, domowy perfekcjonista. Umysł ścisły. Pesymista. Uważa, że ludzie kłamią, szczególnie pacjenci. Skupiony na zapewnieniu rodzinie wysokiego standardu życia. Z wyglądu niedostępny, zyskuje przy bliższym poznaniu. 



H. - najnowszy nabytek w rodzinie. Zwana Księżniczką Anastazją (dla przyjaciół Stacy) i Lwicą z Ligoty. Głośna. Cudna. Ciekawska. Codziennie uczy się czegoś nowego, zadziwiając i zachwycając rodziców. Na razie dokładnie nie wiadomo, co z niej wyrośnie. 


E. - kot rasy Russian Blue. Zdetronizowany pupil. Z królewską godnością znosi odstawienie na boczny tor. Towarzyszy swoim podwładnym (czyli A.M.H.) przy każdej, nawet najintymniejszej czynności. Raczej opanowany, ale od czasu do czasu dostaje kotolca (koci odpowiednik - pardon - pierdolca). Gdy nie goni za szeleszczącym papierkiem, zwykle zajmuje się tym, czym wszystkie koty w wolnym czasie, czyli obmyśla plan pozwalający na zawładnięcie światem. 
Pochodzi z hodowli Grey Sky*PL www.greysky.pl