A. - kulturoznawczyni. Przez rok intensywnie udzielała się jako House Manager/Baby Assistant w firmie Family. Wróciła do pracy zawodowej i spełnia się jako specjalista (który zna się na wszystkim, ale na niczym dokładnie) w domu kultury. Humanistka. Optymistka. Idealistka, ufa ludziom. Rozdarta pomiędzy Desperate, a The Perfect Housewife. Wierzy w zdrowy rozsądek i dystans. Stosuje samokrytycyzm, ale jest przewrażliwiona na swoim punkcie.
Przemyślenia, opinie i obserwacje z perspektywy żony lekarza. Innymi słowy: pacjentka, lekarz i ich dzieci pod jednym dachem.
poniedziałek, 24 marca 2014
sobota, 15 marca 2014
Ale czad, czyli gdy robi się niebezpiecznie
No, mam świra na punkcie bezpieczeństwa. Sorry, takiego mam tatę. Jak się jest córką inspektora BHP, to po prostu ma się to we krwi. I wiecie co? Niektórzy mogą mnie nazywać "przewrażliwioną". Mam to gdzieś. Dokładnie tam.
piątek, 7 marca 2014
Gałgankowy skarb, czyli o pewnej zgubie
Kto miał w dzieciństwie zabawkowego, plastykowego Murzynka*? Ja miałam i bardzo go lubiłam. Uwielbiałam też przeglądać w gazecie przygody Profesora Filutka i jego psa Filusia.
piątek, 28 lutego 2014
Rezydentura, czyli coś się kończy - coś się zaczyna
Dłuuugo mnie (a właściwie nas) nie było, bo sporo się działo. W pracy spektakle, koncerty - koncerty, spektakle, w domu H. i kot (ostatnio głównie on), a poza pracą wniosek i klub. A u M. podejmowanie życiowych decyzji i zmiany, zmiany, zmiany. Panie i Panowie - M. już nie pracuje w szpitalu!
niedziela, 2 lutego 2014
Noc bez księżyca, czyli coś na dobranoc
Jest taka lektura, która towarzyszy nam codziennie. Polecona przez panią bibliotekarkę, wypożyczona i od tego czasu zaczytana prawie na śmierć.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
.jpg&container=blogger&gadget=a&rewriteMime=image%2F*)