czwartek, 4 maja 2017

Mój coming out, czyli rzecz o wadze.

To wyznanie chodziło mi po głowie od ładnych paru lat, ale ponieważ ciągle go nie publikowałam, poniższy post stał się naturalną kontynuacją poprzedniego, tego o porodzie. Ogłaszam bowiem wszem i wobec (jeśli ktoś jeszcze nie zauważył), że 1,5 roku po urodzeniu mojej drugiej córki, nie wróciłam do wagi sprzed ciąży. Będzie to więc wyglądało jak tłumaczenie się z tego faktu, ale co tam. Możecie sobie to tak interpretować. Ja chciałabym wam przekazać coś zupełnie innego.

niedziela, 8 stycznia 2017

Poród naturalny po cesarce, czyli jak I. przyszła na świat

Uwaga! W tekście pojawiają się pot, krew i łzy oraz inne płyny fizjologiczne, więc proszę nie czytać przy jedzeniu! Co wrażliwsze osoby może nawet w ogóle niech nie czytają. Długo nic nie pisałam, bo okoliczności nie sprzyjały refleksjom przy komputerze. Zresztą teraz też nie mam specjalnie czasu, ochoty ani nastroju na publikowanie, ale pierwsze urodziny I. skutecznie mnie zmobilizowały.