niedziela, 8 stycznia 2017

Poród naturalny po cesarce, czyli jak I. przyszła na świat

Uwaga! W tekście pojawiają się pot, krew i łzy oraz inne płyny fizjologiczne, więc proszę nie czytać przy jedzeniu! Co wrażliwsze osoby może nawet w ogóle niech nie czytają. Długo nic nie pisałam, bo okoliczności nie sprzyjały refleksjom przy komputerze. Zresztą teraz też nie mam specjalnie czasu, ochoty ani nastroju na publikowanie, ale pierwsze urodziny I. skutecznie mnie zmobilizowały.

piątek, 28 października 2016

"Góra Tajget", czyli o krytyce lekarzy

Mam problem z tą książką. Długo odsuwałam jej lekturę. Utożsamiam się z wyrażonym w niej paraliżującym lękiem o dzieci, a jednocześnie nie zgadzam z ukazaniem wyłącznie ciemnej strony medycyny.

środa, 12 października 2016

Miłość w pociągu, czyli jak poderwać lekarza

Tytuł posta jest celowo przewrotny. Ale najwyraźniej są ludzie, których to naprawdę interesuje, bowiem regularnie w statystykach mojego bloga pojawia się to zapytanie. Zaspokojenie tej ciekawości, chęć rozprawienia się z paroma mitami oraz pewien internetowy artykuł (znajomi wiedzą o co chodzi) zmobilizował mnie wreszcie do opisania naszego love story.

wtorek, 23 sierpnia 2016

Przerwa na reklamę, czyli co poleca "lekarz"

Niniejszy post jest nawiązaniem do poprzedniego tekstu o suplementach. Bardzo mnie bowiem martwi, a właściwie wkurza, gdy lekarze i "lekarze" (ale o tym w dalszej części) reklamują medyczne specyfiki.

czwartek, 4 sierpnia 2016

Wspomaganie, czyli co brać, żeby nie zwariować

W zasadzie wszyscy w blogosferze już się na ten temat wypowiedzieli. Szczególnie ci, którzy w ogóle się na tym nie znają i nie mają odpowiedniego wykształcenia. To zupełnie tak jak ja - dlatego nie mogłam się oprzeć pokusie, żeby wtrącić i moje trzy grosze.