czwartek, 4 maja 2017

Mój coming out, czyli rzecz o wadze.

To wyznanie chodziło mi po głowie od ładnych paru lat, ale ponieważ ciągle go nie publikowałam, poniższy post stał się naturalną kontynuacją poprzedniego, tego o porodzie. Ogłaszam bowiem wszem i wobec (jeśli ktoś jeszcze nie zauważył), że 1,5 roku po urodzeniu mojej drugiej córki, nie wróciłam do wagi sprzed ciąży. Będzie to więc wyglądało jak tłumaczenie się z tego faktu, ale co tam. Możecie sobie to tak interpretować. Ja chciałabym wam przekazać coś zupełnie innego.

niedziela, 8 stycznia 2017

Poród naturalny po cesarce, czyli jak I. przyszła na świat

Uwaga! W tekście pojawiają się pot, krew i łzy oraz inne płyny fizjologiczne, więc proszę nie czytać przy jedzeniu! Co wrażliwsze osoby może nawet w ogóle niech nie czytają. Długo nic nie pisałam, bo okoliczności nie sprzyjały refleksjom przy komputerze. Zresztą teraz też nie mam specjalnie czasu, ochoty ani nastroju na publikowanie, ale pierwsze urodziny I. skutecznie mnie zmobilizowały.

piątek, 28 października 2016

"Góra Tajget", czyli o krytyce lekarzy

Mam problem z tą książką. Długo odsuwałam jej lekturę. Utożsamiam się z wyrażonym w niej paraliżującym lękiem o dzieci, a jednocześnie nie zgadzam z ukazaniem wyłącznie ciemnej strony medycyny.

środa, 12 października 2016

Miłość w pociągu, czyli jak poderwać lekarza

Tytuł posta jest celowo przewrotny. Ale najwyraźniej są ludzie, których to naprawdę interesuje, bowiem regularnie w statystykach mojego bloga pojawia się to zapytanie. Zaspokojenie tej ciekawości, chęć rozprawienia się z paroma mitami oraz pewien internetowy artykuł (znajomi wiedzą o co chodzi) zmobilizował mnie wreszcie do opisania naszego love story.

wtorek, 23 sierpnia 2016

Przerwa na reklamę, czyli co poleca "lekarz"

Niniejszy post jest nawiązaniem do poprzedniego tekstu o suplementach. Bardzo mnie bowiem martwi, a właściwie wkurza, gdy lekarze i "lekarze" (ale o tym w dalszej części) reklamują medyczne specyfiki.