sobota, 13 kwietnia 2013

Chciałeś to masz, czyli ucz się lekarzu, ucz!

Kiedy M. był jeszcze studentem medycyny, najczęściej zadawane mu pytanie brzmiało: "A na lekarza to się trzeba długo uczyć, cooo?". Mnie za to pytano z niedowierzaniem (widząc mój nikczemny wzrost i kogucią wagę): "Studiujesz kulturystykę?! Serio?!". Ale to było w czasach, gdy o kulturoznawstwie nikt nie słyszał i nie była to zapchajdziura wszystkich prywatnych uczelni...

M. był wczoraj na wieczorze kawalerskim, a że były to ostatnie chwile wolności anestezjologa, to uczestnicy zabawy dość skutecznie się znieczulali. M. odsypia więc szaleństwa piątkowej nocy, a ja spędzam wieczór z laptopem i elektroniczną nianią. 

Dziś chciałabym opisać, jak wygląda proces kształcenia lekarzy i objaśnić tytuły, których używają. Oto przykładowa "medyczna ścieżka kariery" dla osoby urodzonej, podobnie jak M., w latach 80.:

1 rok przedszkola
8 lat podstawówki
4 lata liceum ogólnokształcącego
6 lat studiów (po każdym roku 1 miesiąc praktyki)  
uzyskany tytuł: lekarz (lek.) i tymczasowe prawo wykonywania zawodu

13 miesięcy stażu podyplomowego
Lekarski Egzamin Państwowy
pełne prawo wykonywania zawodu

5 lat specjalizacji* lub 6,5 lat specjalizacji (w przypadku zabiegowych)
Państwowy Egzamin Specjalizacyjny 
uzyskany tytuł: specjalista np. chorób wewnętrznych

2 do 4 lat kolejnej specjalizacji (opcjonalnie)
Państwowy Egzamin Specjalizacyjny 
uzyskany tytuł: specjalista np. kardiologii

* Po uzyskaniu tytułu lekarza i pełnego prawa wykonywania zawodu nie trzeba robić specjalizacji. Nie jest to obowiązkowe. Tacy doktorzy posługują się tytułem zawodowym "lekarza" (lek.), podobnie jak medycy w trakcie specjalizacji. 

Uwaga - obecnie w Polsce nie obowiązuje tytuł "lekarz medycyny" (lek. med.) - jest to forma nieprawidłowa, używana niestety przez niektórych medyków na pieczątkach.

Po studiach niezależnie od specjalizacji można rozpocząć karierę naukową i uzyskiwać kolejne stopnie naukowe: doktora nauk medycznych (dr n. med.), następnie doktora habilitowanego nauk medycznych (dr hab. n. med.) i wreszcie tytuł naukowy profesora nauk medycznych (uczelniany: dr hab. n. med. prof. np. Śląskiego Uniwersytetu Medycznego oraz belwederski: prof. dr hab. n. med.).

Oczywiście każdy lekarz jest zobowiązany do "ustawicznego kształcenia się" (wynika to zarówno z ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty, jak i Kodeksu Etyki Lekarskiej).

I jeszcze jedna uwaga - przypominam, że w opisanym przeze mnie systemie kształci się M. - obecnie trwają prace nad likwidacją stażu podyplomowego i włączeniem go w ostatni rok studiów, a Lekarski Egzamin Państwowy zastąpił Lekarski Egzamin Końcowy.

A na koniec pół żartem, pół serio:


FAQ każdego studenta medycyny przy poznawaniu nowych ludzi:
- Tak, mieliśmy już zajęcia w prosektorium.
- Nie, nie jestem jeszcze na żadnej specjalizacji.
- Nie, nie chcę zostać chirurgiem plastycznym.
- Nie wiem czemu tu cię boli.
- Cieszę się, że twojej sąsiadce to pomogło.
- Nie, głodówką (dietą) nie da się wyleczyć raka.
- Skoro w "internecie tak pisali", to nie musisz nawet iść do lekarza...



żródło: Medyczne żarciki, z których nikt się nie śmieje oprócz medyków

8 komentarzy:

  1. to jest najgłupszy blog jaki widziałam. sama jestem lekarzem i zastanawiam się po co pisać bloga o swoim mężu lekarzu? żebyś jeszcze o sobie pisała, ale to jest jakieś kuriozium ten blog.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam mojego pierwszego hejtera! ;) Jeśli naprawdę chcesz się dowiedzieć, czemu piszę - zapraszam tu http://zpamietnikazonymlodegolekarza.blogspot.com/2013/01/pare-uwag-technicznych-czyli-przeczytaj.html.
      A jeśli nie, to po prostu przyjmij, że odcinam kupony od profesji męża.
      Pozdrawiam - peace!
      A.

      Usuń
  2. W sumie wśród moich niemedycznych znajomych i rodziny praktycznie nikt choćby połowy tych informacji nie ogarnia ;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Heh, u nas dokładnie to samo :D
      A.

      Usuń
  3. Pół życia z nosem w książce, ciężka droga do bycia lekarzem, nie zazdroszczę ale na pewno podziwiam. Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zapominajmy o "wdzięczności" pacjentów (sarkazm) ;)
      A.

      Usuń

Będę wdzięczna za każdy komentarz, ale spamerom i hejterom dziękuję, nie publikuję!