środa, 15 czerwca 2016

Jedenastka Kłapząba, czyli jak zainteresować dziecko piłką nożną bez ruszania się z kanapy

Jeśli kochacie piłkę nożną i chcecie tę miłość zaszczepić swoim dzieciom - ten tekst jest dla was. Jeśli wręcz przeciwnie: zamiast tężyzny fizycznej wolicie promować wartości intelektualne - na przykład poprzez czytanie wartościowych książek - to ten post też jest dla was.

"Jedenastka Kłapząba" autorstwa Eduarda Bassa to powieść, którą na okładce reklamuje się hasłem "Książka, którą będziesz chciał przeczytać dziecku". I już na wstępie mogę was zapewnić, że tak właśnie będzie.


Przewrotnie przyznam, że w księgarni przeszłabym obojętnie obok tego wydania. Na pewno nie zainteresowałby mnie okładka, a jeśliby już przypadkiem trafiła w moje ręce, najprawdopodobniej stwierdziłabym, iż moje dzieci są na tę książkę jeszcze za małe. Na szczęście dzięki uprzejmości wydawnictwa Stara Szkoła to niepozornie wyglądające dziełko stało się moją własnością.

Całkowicie zgadzam się z tym, co podkreślają inni recenzenci książki:
- że to pozycja mądra, z morałem, ale i uroczo zabawna;
- że spodoba się zarówno dorosłym (którzy docenią subtelne żarty), jak i dzieciom (które wciągnie akcja);
- że promuje wartości takie jak braterstwo, dyscyplina, wytrwałość i gra fair play;
- że praktycznie nie da się odczuć, iż została napisana prawie 100 (!) lat temu.

Powieść Bassa opowiada o rolniku (o trudnym do wymówienia nazwisku Kłapząb), który szczęśliwie obdarzony 11 synami, postanawia założyć drużynę piłkarską. Uczy więc swoich chłopaków wszystkich technicznych tricków, trenuje sprawność i wytrzymałość, ale i (niejako przy okazji) nie zapomina o wychowaniu swoich pociech na przyzwoitych, uczciwych ludzi. Trenerski talent ojca i ciężka praca synów procentują i drużyna Kłapząbów nieubłaganie pnie się po piłkarskiej drabinie sukcesów. Od trzeciej ligi aż po grę z mistrzami świata i w najbardziej egzotycznych miejscach na świecie, chłopaków i ich tatę spotyka po drodze sporo przygód.

Warto podkreślić, że utwór podzielony jest na krótkie rozdziały, co ułatwia dzieciom i rodzicom czytanie. 

Uwaga! Książka może się nie spodobać feministkom: rola kobiet w tym piłkarskim świecie jest mocno ograniczona: Kłapząbowa żona i matka jest tu postacią marginalną, a jeśli się już pojawia, to jej nieporadne próby pomocy są raczej wyśmiewane. W życiu piłkarzy na krótką chwilę pojawia się co prawda 11 utytułowanych zawodniczek, ale ich wątek nie jest przesadnie rozwijany. Muszę przyznać, że ta nieobecność kobiecego pierwiastka bardzo mnie smuci. Należę do tych kobiet, które wiedzą co to spalony i z chęcią oglądają mecze, szczególnie podczas mistrzostw Europy i świata. Aktualnie razem z H. i I. katujemy M. swoją obecnością podczas rozgrywek, a on biedak musi nasze kibicowanie znosić. A nie jest to łatwe, bo gdy ja komentuję fryzury piłkarzy, H. pyta co chwila ""Który to sędzio?", a I. popiskuje z radości... Może rzeczywiście jest tak jak mówi stary Kłapząb: "Wy, kobiety, nigdy nie zrozumiecie sportu!"


A jako wisienka na torcie cytat z "Dziennika" Jerzego Pilcha:

„Kto nie zna uczucia, jakie ogarnia jestestwo ludzkie, gdy piłka siądzie na podbiciu i po chwili zatrzepocze – obok rozpaczliwie interweniującego bramkarza – w siatce, ten może i jest człowiekiem. Ale częściowym. Ani świata, ani drugiego człowieka w pełni nie zrozumie nigdy”.

***

Książkę "Jedenastka Kłapząba" możecie kupić na www.stara-szkola.com


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Będę wdzięczna za każdy komentarz, ale spamerom i hejterom dziękuję, nie publikuję!